Archive for Grudzień, 2014


Jest dziedzina wiedzy, na której temat chciałbym wiedzieć wszystko. Jest to jednak tak obszerna dziedzina wiedzy, że można byłoby ją studiować przez całe życie i nadal być dalekim jej opanowania do mistrzostwa. Moją bolączką jest to, że wiedza z zakresu tej dziedziny jest tak bardzo rozproszona w sieci po forach, portalach, blogach czy grupach na Facebooku, że samo wyszukiwanie ich potrafi człowieka zmęczyć i przerosnąć. Nie mówiąc już o źródłach poza zasięgiem Internetu: książkach (szczególnie tych niewydanych w Polsce), artykułach w pismach specjalistycznych czy wykładach na konferencjach.

Chciałbym, aby powstał taki czytnik RSS, który zbierałby informacje na wybrany temat z dosłownie całej sieci. Czytnik RSS to taka strona lub program, gdzie można czytać w jednym miejscu dowolnie przez siebie „zaprenumerowane” strony internetowe, portale, blogi itp. Nie trzeba wyszukiwać tych witryn i sprawdzać, czy były aktualizowane, bo wszystkie aktualizacje automatycznie pojawiają się w czytniku).

Użytkownicy tego czytnika tworzyliby społeczność, która oceniałaby pozyskane przez tą hybrydę czytnika i agregatora treści informacje jako np. „rzetelne”, „niesprawdzone”, „nowatorskie”, „odpowiednie dla początkujących”, „błędne” itd. Najwyżej oceniane fragmenty byłyby najbardziej widoczne. Dostępne, choć wyraźnie oznaczone byłyby fragmenty nisko ocenione, aby każdy mógł sam się przekonać, czy zgadza się z taką oceną społeczności. W ten sposób użytkownicy pomagaliby sobie nawzajem oszczędzać czas na przeszukiwanie treści z danej dziedziny. A jest na czym oszczędzać czas, bo wiele informacji się powtarza, a część jest tylko niesprawdzonym wymysłem autora.

Idealny czytnik dobrze organizowałby pozyskane fragmenty według daty ich pozyskania. Ponadto wiązałby się z jak najmniejszą ilością klikania. Najlepiej, gdyby miał ciągłe przewijanie z możliwością przejścia na podział na strony, gdy treści znajdą się tak głęboko na liście przeglądanych treści, że trzeba byłoby przeglądać jeszcze raz te same treści + nowe, które się nagromadziły, aby do nich dotrzeć. Osobiście bardzo lubię opcję, gdzie mogę kliknąć krzyżyk w rogu posta, dzięki czemu post znika bez odświeżania całej strony, a następny post płynnie zajmuje jego miejsce.

Inny pomysł, jaki zaadoptowałbym z Tumblra to bardzo wyspecjalizowane kanały, które można byłoby subskrybować. W ten sposób można byłoby filtrować i priorytetyzować treści pojawiające się w czytniku. Ktoś mógłby np. preferować pod-dziedzinę dotyczącą związków, a inny wydarzeń na świecie. Tak jak na Tumblrze te kanały można byłoby łączyć w różne kombinacje i śledzić innych użytkowników, którzy subskrybują odpowiadające nam kanały lub dzielą się interesującymi nas treściami.

Element kanałów, które można subskrybować lub użytkowników, którzy dzielą się interesującymi nas fragmentami jest po to, aby uczynić natłok agregowanych fragmentów łatwiejszym w odbiorze. Dany człowiek może preferować przeczytanie czegoś dopiero po tym, jak ktoś, kogo gustom ufa przeczyta i oceni to jako wartościowe pierwszy.

Czytnik mógłby się opierać na botach indeksujących strony jak w przypadku Google, choć wątpię, by odtworzenie tak wyrafinowanych algorytmów, jakie posiadają boty Google było łatwym zadaniem. Pozyskiwanie fragmentów opierałoby się zarówno na słowach kluczowych, jak i pracy użytkowników tagujących dane fragmenty czy przesyłających zrzuty ekranów do bazy treści na stronie społeczności.

Jest to na chwilę obecną bardzo luźny koncept i nie potrafię sobie wyobrazić wszystkich jego elementów czy opcji. Jestem jednak pewien, że ewentualne problemy i rozwiązania „wyszłyby w praniu”, gdyby tak zająć się opracowywaniem tego czytnika na poważnie.

Jeśli ktoś chciałby się stworzenia takiego czytnika podjąć, ma moje błogosławieństwo. Nie będę sobie rościć pretensji do pomysłu, bo wolałbym zobaczyć ten pomysł zrealizowany i mieć możliwość korzystania z takiego czytnika niż czekać, aż znajdzie się ktoś gotowy zapłacić za wykorzystanie tego pomysłu.

Pomysł to zresztą nie wszystko. Jeśli ktoś jest gotów włożyć wysiłek w jego zrealizowanie i ten twór wykorzystywać etycznie (a nie zrobić z niego odpowiednika pobieraczka.pl czy pewnego konwertera formatów video, który automatycznie zaznaczał opcję zastąpienia wyszukiwarki w przeglądarce wyszukiwarką sponsora, ale przełączał ekran tak szybko, że człowiek nie był w stanie tej opcji odznaczyć), zasługuje na to, by ze zrealizowanego pomysłu czerpać korzyści. Ja nie mam do takich przedsięwzięć programistycznych ani zdolności, ani cierpliwości, więc chciałbym, aby ktoś spełnił to moje marzenie i pozwolił poczuć, że zostawiam po sobie jakieś dziedzictwo.

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 5 Grudzień 2014, 00:15, Rabka-Zdrój.

Reklamy

Power GirlJest to metoda, którą już kiedyś wykorzystywałem, by motywować się do pisania swojej powieści. Nie przestałem z niej korzystać, bo okazała się nieskuteczna, ale dlatego, że w trakcie pisania natrafiłem na ślepą uliczkę i dosłownie nie wiedziałem, co napisać i jak dalej poprowadzić fabułę. Zanim to jednak nastąpiło, byłem w stanie pisać po kilkanaście stron formatu A4 dziennie – właśnie dzięki tej metodzie.

Co to za metoda? Po prostu nie wypuszczałem siebie z łóżka, dopóki nie napiszę określonej ilości stron. Tym samym nie pozwalałem sobie na to, by włączyć komputer – od którego jestem uzależniony – dopóki to nie będzie zrobione.

Wiedziałem, że odkładając zabranie się do pracy tylko sobie szkodzę, więc mój opór nie trwał długo.

Jeśli chodzi o rysowanie, to zrezygnowałem z zatrzymywania siebie w łóżku i ograniczyłem się tylko do nie pozwalania sobie na to, by siąść przed komputerem bez wykonania codziennej porcji pracy. Rezultat przedstawiam powyżej. Jest to pierwsza praca, jaką dokończyłem po długim czasie niemocy twórczej. Miała ona różne przyczyny: podchodziłem do rysowania zbyt perfekcjonistycznie i obawiałem się, że rysunek zepsuję – albo byłem tak podekscytowany nowym pomysłem, że starsze rysunki pozostawiałem niedokończone.

Co ciekawe, nadal jestem podekscytowany nowymi pomysłami, ale z innego, zdrowszego powodu: chcę je zobaczyć, gdy będą tak dopracowane, jak ten tutaj (z tego samego powodu chce mi się nagle kończyć starsze prace). Dlatego kończenie prac stało się priorytetem.

Owszem, bywało tak, że odczuwałem zniechęcenie na sam widok tego, co miałem danego dnia pokolorować, przekonany, że robię zbyt wolne postępy. Mówiłem sobie wtedy jednak, że skoro już narzekam na wolne postępy, to na pewno nie pozwolę sobie na to, by być o dzień pracy w plecy i by zostawić to, co już dzisiaj mi się nie chce robić, na jutro. Wolałem już przez te, dajmy na to, pół godziny zrobić „bazę” pod jutrzejsze kolorowanie niż wydłużać sobie jutrzejszą pracę przez zaniechanie tego do pięciu godzin.

Oczywiście, mam świadomość tego, że ta metoda w moim przypadku sprawdza się dlatego, że prowadzę tryb życia, który mi na niedopuszczanie się do komputera przez parę godzin z rzędu pozwala. Sądzę jednak, że jeśli naprawdę komuś zależy, to i nawet pracując po powrocie z pracy, po godzinie dziennie do celu dojdzie. Chociaż nie każdy jest uzależniony od komputera jak ja, wierzę, że każdy z nas ma pokusy, które jest mu na tyle ciężko zwalczać, że będzie wolał popracować półtorej godziny niż opierać się jej przez trzy.

Może to być ulubiony serial (dodatkowa motywacja, by go przez ociąganie się nie przegapić), gorąca kawa lub gra komputerowa czekająca na dokończenie.

Jeśli chcesz mieć porównanie, to z pracą nad szkicem i konturami tego rysunku ociągałem się przez prawie trzy tygodnie. Gdy zacząłem stosować tą technikę, całość pokolorowałem w osiem dni, pracując po kilka godzin dziennie, co jest wynikiem niezłym. Skończyłbym szybciej, gdyby nie to, że były dni, gdy spędzałem zbyt dużo czasu na detalach, w obawie, że rysunek jednym nieostrożnym ruchem zepsuję (no, ale przynajmniej nie pozwoliłem, aby mnie to powstrzymało przed dokończeniem pracy w ogóle).

To chyba wszystko, co powinieneś wiedzieć na temat tej metody. Mam nadzieję, że będzie ci dobrze służyć.

Power Girl

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 4 Grudzień 2014, 02:19, Rabka-Zdrój.

P.S. Jeśli sądzisz, że ta metoda może komuś pomóc, bardzo proszę, skorzystaj z poniższych przycisków udostępniania. To zajmie tylko parę sekund, a pomoże również mojemu blogowi. Z góry dziękuję.

%d blogerów lubi to: