Jest dziedzina wiedzy, na której temat chciałbym wiedzieć wszystko. Jest to jednak tak obszerna dziedzina wiedzy, że można byłoby ją studiować przez całe życie i nadal być dalekim jej opanowania do mistrzostwa. Moją bolączką jest to, że wiedza z zakresu tej dziedziny jest tak bardzo rozproszona w sieci po forach, portalach, blogach czy grupach na Facebooku, że samo wyszukiwanie ich potrafi człowieka zmęczyć i przerosnąć. Nie mówiąc już o źródłach poza zasięgiem Internetu: książkach (szczególnie tych niewydanych w Polsce), artykułach w pismach specjalistycznych czy wykładach na konferencjach.

Chciałbym, aby powstał taki czytnik RSS, który zbierałby informacje na wybrany temat z dosłownie całej sieci. Czytnik RSS to taka strona lub program, gdzie można czytać w jednym miejscu dowolnie przez siebie „zaprenumerowane” strony internetowe, portale, blogi itp. Nie trzeba wyszukiwać tych witryn i sprawdzać, czy były aktualizowane, bo wszystkie aktualizacje automatycznie pojawiają się w czytniku).

Użytkownicy tego czytnika tworzyliby społeczność, która oceniałaby pozyskane przez tą hybrydę czytnika i agregatora treści informacje jako np. „rzetelne”, „niesprawdzone”, „nowatorskie”, „odpowiednie dla początkujących”, „błędne” itd. Najwyżej oceniane fragmenty byłyby najbardziej widoczne. Dostępne, choć wyraźnie oznaczone byłyby fragmenty nisko ocenione, aby każdy mógł sam się przekonać, czy zgadza się z taką oceną społeczności. W ten sposób użytkownicy pomagaliby sobie nawzajem oszczędzać czas na przeszukiwanie treści z danej dziedziny. A jest na czym oszczędzać czas, bo wiele informacji się powtarza, a część jest tylko niesprawdzonym wymysłem autora.

Idealny czytnik dobrze organizowałby pozyskane fragmenty według daty ich pozyskania. Ponadto wiązałby się z jak najmniejszą ilością klikania. Najlepiej, gdyby miał ciągłe przewijanie z możliwością przejścia na podział na strony, gdy treści znajdą się tak głęboko na liście przeglądanych treści, że trzeba byłoby przeglądać jeszcze raz te same treści + nowe, które się nagromadziły, aby do nich dotrzeć. Osobiście bardzo lubię opcję, gdzie mogę kliknąć krzyżyk w rogu posta, dzięki czemu post znika bez odświeżania całej strony, a następny post płynnie zajmuje jego miejsce.

Inny pomysł, jaki zaadoptowałbym z Tumblra to bardzo wyspecjalizowane kanały, które można byłoby subskrybować. W ten sposób można byłoby filtrować i priorytetyzować treści pojawiające się w czytniku. Ktoś mógłby np. preferować pod-dziedzinę dotyczącą związków, a inny wydarzeń na świecie. Tak jak na Tumblrze te kanały można byłoby łączyć w różne kombinacje i śledzić innych użytkowników, którzy subskrybują odpowiadające nam kanały lub dzielą się interesującymi nas treściami.

Element kanałów, które można subskrybować lub użytkowników, którzy dzielą się interesującymi nas fragmentami jest po to, aby uczynić natłok agregowanych fragmentów łatwiejszym w odbiorze. Dany człowiek może preferować przeczytanie czegoś dopiero po tym, jak ktoś, kogo gustom ufa przeczyta i oceni to jako wartościowe pierwszy.

Czytnik mógłby się opierać na botach indeksujących strony jak w przypadku Google, choć wątpię, by odtworzenie tak wyrafinowanych algorytmów, jakie posiadają boty Google było łatwym zadaniem. Pozyskiwanie fragmentów opierałoby się zarówno na słowach kluczowych, jak i pracy użytkowników tagujących dane fragmenty czy przesyłających zrzuty ekranów do bazy treści na stronie społeczności.

Jest to na chwilę obecną bardzo luźny koncept i nie potrafię sobie wyobrazić wszystkich jego elementów czy opcji. Jestem jednak pewien, że ewentualne problemy i rozwiązania „wyszłyby w praniu”, gdyby tak zająć się opracowywaniem tego czytnika na poważnie.

Jeśli ktoś chciałby się stworzenia takiego czytnika podjąć, ma moje błogosławieństwo. Nie będę sobie rościć pretensji do pomysłu, bo wolałbym zobaczyć ten pomysł zrealizowany i mieć możliwość korzystania z takiego czytnika niż czekać, aż znajdzie się ktoś gotowy zapłacić za wykorzystanie tego pomysłu.

Pomysł to zresztą nie wszystko. Jeśli ktoś jest gotów włożyć wysiłek w jego zrealizowanie i ten twór wykorzystywać etycznie (a nie zrobić z niego odpowiednika pobieraczka.pl czy pewnego konwertera formatów video, który automatycznie zaznaczał opcję zastąpienia wyszukiwarki w przeglądarce wyszukiwarką sponsora, ale przełączał ekran tak szybko, że człowiek nie był w stanie tej opcji odznaczyć), zasługuje na to, by ze zrealizowanego pomysłu czerpać korzyści. Ja nie mam do takich przedsięwzięć programistycznych ani zdolności, ani cierpliwości, więc chciałbym, aby ktoś spełnił to moje marzenie i pozwolił poczuć, że zostawiam po sobie jakieś dziedzictwo.

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 5 Grudzień 2014, 00:15, Rabka-Zdrój.

Reklamy