10 Listopada 2015

Minęło sporo czasu, odkąd napisałem coś na blogu. Nie chcę z niego jednak rezygnować.

Przez ten czas, co mnie nie było, uczyłem się pisarstwa na pewnej grupie literackiej na Facebooku. Co najważniejsze, przezwyciężyłem swój nawyk pisania długich, wielokrotnie złożonych i pogmatwanych zdań.

W związku z tym zastanawiam się, co zrobić z postami, które fajnie mi się swego czasu pisało (bo nie były pisane zupełnie na poważnie), a które teraz mogą źle rzutować na moją obecną umiejętność pisania.

Nie bardzo chcę ukrywać ich w postach prywatnych, bo tam będą mi tylko zawadzać. Chodzi mi jednak po głowie myśl, by nałożyć na nie hasło, ale podać to hasło na blogu, w widocznym miejscu, by ci naprawdę zdeterminowani mogli do nich zajrzeć.

A może po prostu napiszę nowych postów tyle, że te stare zostaną przez nie pogrzebane. Tym samym w widoczny sposób będą odstawać stylem od reszty, co nie pozostawi złudzeń odnośnie tego, że są to teksty stare.

Czy to znaczy, że zamierzam rezygnować z tekstów komediowych w ogóle? Nie, nie wydaje mi się. Ale na pewno będą pisane tak, by bawić w bardziej zamierzony sposób – nie formą, którą postronny mógłby wziąć za nieuleczalną grafomanię.

Chcę też pisać częściej. Teraz mam do tego dodatkową motywację – chcę przez to ćwiczyć nie tylko pisanie w ogóle, ale też powieści. Wiadomo – post na blogu a powieść to nie to samo i pisze się je w różny sposób. Pisanie na blogu jednak pozwala ćwiczyć umiejętność przekazywania myśli, a to w pisaniu powieści się przydaje. Poza tym, pisanie na blogu pozwala odkrywać i rozwijać pomysły, które można potem w powieści wykorzystać.

16 Grudnia 2013

Powracam do pisania po dłuższej przerwie. Miałem dużo pracy. Projekt tłumaczenia książek ezoterycznych był dużym sukcesem i już są plany tłumaczenia kolejnych.

Dużo się też zmieniło. Projekt tłumaczenia „The Artist’s Way” natrafił na dużą przeszkodę – właściciel praw do polskiego tłumaczenia (wydawczyni) nakazał mi zaprzestanie publikacji mojego własnego tłumaczenia na blogu pod groźbą konsekwencji prawnych.

Ponieważ jednak moim głównym celem było to, by książka była dostępna dla nowych pokoleń Polaków – szczególnie którzy nie są w stanie jej przeczytać w oryginale – a cel ten został poprzez oficjalne wydanie książki osiągnięty, nie mam poczucia żalu.

Po długim okresie zwlekania zabrałem się również za produkcję swojego webshow komediowego o tematyce gier komputerowych. Nie jestem jednak jeszcze na tyle zadowolony z efektów, by odcinki show tutaj publikować. To jednak kiedyś nastąpi.

Nałogowo też bloguję na Tumblrze. To jest tak wielki nałóg, że nie mam praktycznie czasu na nic innego. Blog jednak okazał się dużym sukcesem i nie chcę z niego rezygnować.

Do zmian w życiu doszła jeszcze choroba bliskiej mi osoby i konieczność zajęcia się swoimi sprawami finansowo-zawodowymi. Takie doświadczenia nie nastrajają do tworzenia.

Do powrotu do blogowania skłoniły mnie pewne przemyślenia na temat swojego bloga:

Otóż poznałem styl blogowania sławnego marketingowca, Setha Godina, i zaimponowało mi to, co ktoś o nim napisał – że on nigdy nie robi wstępów do swoich postów i od razu przechodzi do tego, o czym chce pisać (a pisze przy tym bardzo krótko i zwięźle). Nie mówiąc już o tym, że pisze bezustannie – dzień w dzień – od jakichś dziesięciu lat.

Pomyślałem też, że skoro czytelnika przyciąga to, co obiecuje tytuł tekstu, to nie mogę nie-wiadomo-ile rozpisywać się na powiązane tematy.

Z kolei nawyk do tego, by na dany temat pisać wszystko, co mi przyjdzie do głowy, zniechęcał mnie do tego, by w ogóle zacząć pisać. Sama myśl o tym, ile napisanie danego tekstu będzie wymagało czasu i pracy mnie przytłaczała.

Mam nadzieję, że te wnioski pozwolą mi lepiej strukturyzować swoje posty i pisać częściej.

16 Czerwca 2013

Ostatnie miesiące spędziłem na intensywnym tłumaczeniu zarówno „The Artist’s Way” Julii Cameron (w ramach projektu „TransReanimacja”, o którym pisałem na blogu), jak i tradycyjnych – cenionych i znajdujących zastosowanie nawet dziś – książek ezoterycznych (w ramach projektu mojej znajomej, w którym bierze udział co najmniej 20 innych osób). Chociaż wiem, że niektórzy z was mogą się krzywić na sam widok słów „książki ezoteryczne”, jestem w stanie dzięki nim lepiej pomagać ludziom, a tłumacząc je, zwiększam poziom swoich tłumaczeń (a to z kolei prowadzi do większej ilości zleceń na tłumaczenia, które z kolei pozwalają mi spokojnie przeszczewać czas na pisanie postów z rodzaju tych komediowych, które cieszą się taką popularnością). Tłumaczenie książek (nie tylko takich) jest moją pasją i tłumaczenie tego typu książek pozwala mi rozwijać kilka zainteresowań naraz. Jak na razie tłumaczenie ich idzie mi szybko i sprawnie.

Nie znaczy to jednak, że ten blog porzuciłem. Przeciwnie! Wyrabiam sobie nawyk częstszego pisania poprzez publikowanie krótszych postów. Niedawno odkryłem również sposób na to, by ułatwić sobie i przyspieszyć pisanie postów komediowych bez szkody dla ich jakości.

Moje posty opierają się na słowach kluczowych, więc zacząłem je zapisywać na małych karteczkach i umieszczać w pojemniku. Potem je losuję i próbuję pisać żarty wokół nich (i je ze sobą sensownie łączyć). Do tej pory musiałem po prostu czekać na pojawienie się odpowiedniego pomysłu. Budowanie metafor z wykorzystaniem zupełnie ze sobą niepowiązanych słów jest dalece bardziej inspirujące.

Obiecałem sobie też jeszcze lepiej badać dany temat i zadbać o znacznie lepszą, bardziej logiczną i uporządkowaną strukturę postów.

11 Stycznia 2013

Na blogu pojawiło się parę postów, które już od dawna chciałem napisać. Nie są one może tak dopracowane, jak druga część „Abrakadabry…” (tzn. przechodziły one mniejszą ilość rewizji), ale i tak mi się podobają. Myślę, że pisanie krótszych tekstów pozwoli mi aktualizować blog częściej. W międzyczasie będę mógł się poświęcić pisaniu dłuższych i bardziej dopracowanych tekstów, które zabierają mi dosyć dużo czasu (druga część „Abrakadabry” ukończyłem po dwóch miesiącach intensywnej pracy).

Myślę też nad stworzeniem strony bloga o tym, co myślę o poprzednich postach. Może to powstrzyma mnie przed kompulsywnym sprawdzaniem i perfekcjonistycznym poprawianiem starych postów. Niestety, jednym ze skutecznych sposobów na zwalczanie perfekcjonizmu jest właśnie publikowanie postów krótszych i mniej dopracowanych (ale nadal utrzymujących dosyć wysoki standard).

7 Grudnia 2012

Dokładnie w tym momencie, o godzinie 20:33 licznik odwiedzin pokazał równo 10 000 odwiedzin. Serdeczne dzięki wszystkim odwiedzającym!

13 Listopada 2012

Piszę tekst, który połączy humorystyczny styl tekstu o One Direction, nabijanie się z kiepskiej muzyki i niesympatycznych wykonawców z rekomendacjami muzycznymi – tym razem w pełnym wymiarze.

W tej chwili licznik pokazuje 8999 odwiedzin.

3 Listopada 2012

Powracam po 2,5-miesięcznej przerwie, którą rozpoczął problem z polskimi literami, o którym pisałem poniżej. Nie próżnowałem przez ten czas. Byłem zajęty tłumaczeniem książki Julii Cameron „The Artist’s Way”. Zamierzam zamieścić to tłumaczenie w całości na blogu jak tylko je ukończę. Dlaczego tłumaczę tą książkę? Ponieważ uważam, że jest genialna, a nigdy nie została wydana po polsku (i sądząc po jej wieku – pewnie nigdy nie zostanie. Chyba, że temu zaradzę…). Po zakończeniu tłumaczenia „The Artist’s Way” przetłumaczę „Holographic Universe” Michaela Talbota. To też genialna książka.

W chwili, gdy piszę te słowa liczba odwiedzin bloga zbliża się do 9000.

Najważniejsze, że czuję znowu to wewnętrzne pragnienie, by pisać. Dręczy mnie tylko lęk, że znowu skończą mi się pomysły, zanim zdążę ukończyć jakiś tekst.

Myślę też o tym, by rozszerzyć swoją działalność o robienie webshow.

16 Sierpnia 2012

Krótko przed 19.45 blog został odwiedzony 5000 razy.

Zacząłem sporo tekstów, ale żadnego nie dokończyłem. Miałem ostatnio sporo problemów osobistych i strasznie brakowało mi inspiracji i motywacji do pisania. Powróciła ona przedwczoraj (możliwe, że dzięki ćwiczeniom, jakie zacząłem stosować), więc mam nadzieję, że już niedługo coś opublikuję.

7 Lipca 2012

Problem z polskimi literami został w końcu naprawiony. Poprawiłem brakujące litery w aktualności pod spodem. Powracam do pisania.

6 Lipca 2012

Nadal mam problem z polskimi literami w Firefoxie, ale Google Chrome jest od niego wolne, więc na ten czas porzucę jedno dla drugiego.

Poza tym, na pisanie nie pozwala mi moja obecna sytuacja materialna. Trochę się poprawia, ale na pozbycie się problemu nie mam jak na razie wielkich nadziei. Planuję napisanie tekstu o grach komputerowych, by mieć jakiś pretekst do tego, by próbować się dostać do jakiejś redakcji. Już kiedyś mi się to udało, ale czy uda mi się to powtórzyć? Zobaczymy.

30 lipca 2012

Od dzisiaj mam problem z pisaniem na blogu. System WordPress nie pozwala mi na pisanie z pewnymi polskimi literami. Pozostaje mi jedynie wstawianie ich jako znaku specjalnego albo pisanie tekstu w Wordzie i kopiowanie go do okna edytowania na blogu.

28 lipca 2012

„Entraż” (od angielskiego „entry”) pt. „Jak próbowałem się motywować do pracy nad osiągnięciem mistrzostwa w wybranej dziedzinie” niebawem doczeka się długo oczekiwanej aktualizacji postępów (schematu przedstawiającego to, ile godzin do tej pory poświęciłem na naukę danej umiejętności).

27 lipca 2012

Zacząłem dwa nowe teksty, ale czuję potworny brak inspiracji, więc nie wiem nawet, czy je ukończę. W międzyczasie będę pracował nad starszymi tekstami.

O godzinie 17:00 liczba odwiedzin bloga przekroczyła 4000. Oczywiście, nie byłoby to możliwe, gdyby nie moi cudowni czytelnicy. Serdecznie dziękuję za pomoc każdemu, kto się do tego przyczynił!:)

21 lipca 2012

Obecnie pracę nad nowymi pozycjami na blogu spowalnia to, że przeglądam i poprawiam już opublikowane teksty, jak również to, że zastanawiam się nad tym, czy porzucić niektóre ze starszych, jeszcze niepublikowanych tekstów.

Z jednej strony nie jestem pewien, czy nawet po poprawieniu będą spełniały standardy, jakich staram się trzymać, a z drugiej – nie próbowałem bardziej filozoficznych, edukacyjnych tekstów promować w sposób, w jaki promowałem teksty komediowe, więc nie wiem, czy w ogóle znajdę dla nich odbiorców.

Jedno jest pewne: jeśli nawet po kilkunastu sesjach poprawiania poczuję, że jest mi głupio ten tekst promować, to najpewniej pójdzie on „pod topór”.

5 lipca 2012

Zastanawiam się nad rozdzieleniem tekstu komediowego pt. „Jak w chwilowym przypływie mizoginizmu napisałem wesołą opowieść o poważnych problemach damsko-męskich” na dwa osobne teksty. Czuję, że poruszyłem w nim za dużo tematów jednocześnie i nie poświęciłem każdemu z nich dostatecznie dużej uwagi.

Jeśli chodzi o część pierwszą, to dodam do niej jedynie nowy materiał. Jeśli  natomiast chodzi o poważniejszą część drugą, to zostanie ona mocno poprawiona.

Reklamy