Category: Przebłyski


…tuż przed zrobieniem czegoś, co wedle wszelkiego prawdopodobieństwa może pójść tylko okropnie źle, a co lekceważysz, wmawiając sobie, że będziesz szczególnie ostrożny – tylko po to, by przekonać się, że faktycznie poszło to okropnie źle.

10 Listopad 2015, 23:09, Rabka-Zdrój

Reklamy

Naszła mnie dziś taka myśl:

Kiedy robisz rzeczy dobrze, łatwo odnieść wrażenie, że nie robisz ze swoim życiem nic.

A mógłbym już nie żyć, być kaleką, skłócić się ze wszystkimi wokół, szefować międzynarodowemu kartelowi narkotykowemu.

Dobrych decyzji, odczuwanych jako słuszne, nie pamiętasz*, bo w przeciwieństwie do tych złych nie musisz ich ciągle racjonalizować – racjonalizować za każdym razem, gdy przyjdą ci na myśl, utrwalając je przy tym w pamięci jak materiał przed egzaminem.

*Ktoś może powiedzieć, że pamięta się o osiągnięciu rzeczy społecznie pożądanych lub widzianych przez społeczeństwo jako sukces czy symbol statusu, ale w tym rzecz, że to społeczeństwo ci ciągle przypomina i cię ciągle przekonuje cię, że ich osiągnięcie jest dobrą decyzją. Jeśli po osiągnięciu tego poczujesz się (nadal) nieszczęśliwy, to co zrobisz? Będziesz racjonalizował to, dlaczego warto było to osiągnąć. Tym mocniej, im więcej wysiłku kosztowało cię ich osiągnięcie.

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 22 Grudnia 2013, godz. 14:02, Rabka-Zdrój.

Nie pisałbym o tym, gdyby nie to, że często spotykałem się z opiniami, że stwierdzenie, że każdy x wygląda tak samo jest rasistowskie na regularnie odwiedzanych przez siebie zagranicznych serwisach.

Odpowiedź na zadane w tytule posta pytanie usłyszałem jakiś rok temu, słuchając jednej z audycji w radiu Kraków. Gościem był naukowiec, który powiedział, że u dzieci w wieku około sześciu lat dochodzi do specjalizacji w rozpoznawaniu twarzy i po tym okresie nie są one już w stanie rozróżniać twarzy u „innych” ludzi. Powiedział też, że gdyby dziecko wychowywało się z wilkami, byłoby w stanie rozpoznawać pyski wilków, ale twarzy ludzi już nie. Z tego wynika, że to naturalna ludzka cecha.

Czy ten „rasizm” jest czymś, czego „winni” są jedynie biali? Nie.

Pamiętam inną audycję sprzed wielu lat (możliwe, że też w radiu Kraków) o poszukiwaniach podróżnika i miłośnika wspinaczki wysokogórskiej (o ile dobrze pamiętam) zaginionego w Armenii. O ile dobrze zrozumiałem, gościem audycji był uczestnik wyprawy poszukiwawczej i powiedział on, że ludzie z jego grupy pytali okolicznych ludzi, czy widzieli zaginionego, na co oni odpowiadali, że widzieli. Nie wynikało to z jakiejś złośliwości wobec obcych, a właśnie z tego, że dla nich wszyscy europejczycy wyglądają tak samo, co zresztą gość audycji sam powiedział.

Teraz już wiecie dlaczego tak jest.

{A tak swoją drogą to przerąbane jest zaginąć w kraju zamieszkiwanym przez inną grupę etniczną. To tak, jakby nikt nic nie widział nawet jeśli widział i chciał pomóc tym, co widział}.

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 24 Luty 2013, 23:43, Rabka-Zdrój.

Miałem ten problem, że chciałem spróbować tworzenia w nowych dziedzinach sztuki, ale chciałem, by to, co zrobię było od razu jak najlepsze, perfekcyjne. To jest oczywiście toksyczne myślenie i prowadzi do szybkiego bloku artystycznego, do odkładania zrobienia pierwszego kroku w kierunku poszerzenia artystycznych horyzontów w nieskończoność.

Pomyślałem więc, że mógłbym dać sobie jeden cały dzień na oglądania i czytanie każdego samouczka na dany temat. Drugi dzień byłby poświęcony na swobodne ćwiczenie tego, co zobaczyłem w samouczkach, które oglądałem lub czytałem poprzedniego dnia, albo w nowych, których do tej pory nie widziałem (poprzez „swobodne” mam na myśli pozwolenie sobie na to, by być początkującym, nie przejmowanie się rezultatami i bycie otwartym na to, czego nigdy w życiu nie próbowałem). Trzeci dzień miałbym cały na próby zrobienia najlepszej pracy, jaką jestem w stanie zrobić. Myślę, że to jest bardziej efektowne niż próby zmieszczenia tych trzech różnych procesów w jednej dobie. Tym bardziej, że człowiek uczy się podczas snu. Odkryto, że podczas snu następują duże wyładowania neuronalne, podczas których informacje są przenoszone z jednej części mózgu do drugiej. Naukowcy zablokowali myszom ten proces i okazało się, że w przeciwieństwie do swoich pobratymców, na których nie wykonano tej operacji absolutnie nie pamiętały drogi przez labirynt i musiały się uczyć rozkładu korytarzy i przechodzenia przez niego od zera.

Pomyślałem sobie też, że w ten sposób mógłbym zwalić winę za niezrobienie rysunku tylko na siebie i to, że nie poświęciłem dnia na jedną z tych rzeczy (a nie na jakiś brak inspiracji, obawy przed zepsuciem rysunku, zmęczenie nauką z samouczków lub ćwiczeniami).

To również „segmentuje” naukę. Człowiek zapamięta więcej z przerabiania 10 – 15 samouczków niż masowego czytania i oglądania i liczenia, że przechodząc od razu do robienia ostatecznego rysunku będzie się z nich cokolwiek pamiętać.

Problemem jest też to, że człowiek ma przekonanie, że wystarczy obejrzeć pokaz lub przeczytać teorię, by to już to praktycznie umieć i że przećwiczenie tego tuż po zapoznaniu się z materiałem nie przyniesie rezultatów różnych od tego, czego – jak nam się wydaje – już się nauczyliśmy.

Ten tekst jest jeszcze w trakcie dopracowywania.

Jakub „Antypaladyn Pedigri” Luberda, 22 Luty 2013, 13:43, Rabka-Zdrój.

%d blogerów lubi to: